Stworzenia o nazwie „Ciapciuś” i „Księżniczka”

       Kim jest w dzisiejszych czasach 40 + ? Człowiek z dorastającymi dziećmi, czasem młodszymi albo z dojrzewającymi i maluchem, który najczęściej po prostu się przytrafił :-). Zawodowo – ustabilizowana sytuacja, dość dobre zarobki (oczywiście nie wszyscy, są bardziej bogaci i bardziej biedni). Generalnie stabilna sytuacja zawodowa, rodzinna, prywatna, powrót do hobby, bo już dzieciom nie trzeba tyle czasu poświęcać. Ale hola, hola…. nie jest tak różowo jakby się mogło wydawać – zarówno dla tych z rodzinami jak i bez nich.

       Spójrzmy na tych co nie mają rodzin…. i tu się zaczyna. Ona – albo porzucona przez partnera dla młodszej (no bo przecież „kryzys wieku średniego”, biedaczek się znudził, ona się roztyła itp.) albo wdowa (tu wyrazy współczucia, dużo siły i odwagi do dalszego życia) albo sama od lat, bo partnerzy ciągle rozczarowują. On – wieczny ciapciuś syn mamusi albo skaczący notorycznie z kwiatka na kwiatek udający wiecznie młodego. Oczywiście jest więcej możliwości, ale chciałabym się skupić na kilku „przypadkach”.

     Ciapciusie są produktem nadgorliwych i nadopiekuńczych mamusiek…niestety, ale to kobiety wychowują takich nieradzących sobie „facetów”. Taki facet – często mieszka u mamusi, bo ona pierze, gotuje, zmywa no i sprząta. A on – leń pierwszej wody, maksymalnie wygodnicki, egoista i egocentryk uważa, że mama jest właśnie od tego, a może raczej, że kobieta jest od tego. Ciapciusie też są różni…Bo np. może taki jeden nie umieć uprać sobie pościeli (wiem, wiem – to pralka pierze, ale włożyć trzeba, nastawić temperaturę, a jaki proszek wybrać?!), albo ma w domu chlew nie sprzątany od lat, centymetry brudu; inny np. tak je jak małe dziecko – ciągle ubrudzony, ufajdany, wszystko rozsypuje, sam też z musztardą na twarzy chodzi, a jak je – to niestety za dużo widać co się w buzi dzieje. Są i tacy co mają problem z logistyką – tatuś albo mamusia ciągle muszą go gdzieś zawozić, bo chłopaczek nie umie sobie biletu kupić albo taxi zamówić.

       Są też i ciapciusie brudaski –  tacy np. częściowi: garnitur + brudne od tygodni buty, poplamiona koszula z brudnym kołnierzykiem, spodnie nie prane od tygodni, nie wspomnę już o dziurawych skarpetkach do sandałów…brrrrrr, aż strach pomyśleć co by było gdyby je zdjął.

     Prowadziłam ostatnio obserwacje – na ulicy, w autobusach, w pracy, w sklepach, kawiarniach. Ciapciusie uwielbiają pokazywać swoją męskość…to znaczy mam na myśli zapocone koszule, znoszone spodnie i brudne buty…ach cóż za zapach, jakaż to męskość…rzecz jasna męskość w cudzysłowiu. Pamiętajcie - ciapciusie myślą, że wygląd nie ma znaczenia, a ich mokre od potu koszule i od tygodni nie czyszczone buty są takie pociągające..…może i pociągają….ale do szybkiej ucieczki od takich elementów lub zatkania nosa oraz oczu, bo można oślepnąć na taki widok. Kolejna kwestia to spodnie…nie, nie myślcie, że chodzi o TO. Chodzi o ilość dni/tygodni przechodzonych pomiędzy praniami – tak, tak, ciapciusie nie lubią zmieniać spodni, to przecież byłoby straszne gdyby przesiąknięte ich „męskim zapachem” spodnie, wygniecione i znoszone w wielu miejscach miały być zmienione na czyste, wyprane i wyprasowane. Kolejna sprawa – buty..…wyczyszczone w miejscach gdzie ocierają się znoszone spodnie…reszta to brud, kurz, błoto...ulubione przydomki ciapciusia…więc nie wolno czyścić..…i może zastanawia się biedaczek czemu nikt go nie słucha, czemu ignoruje i jakoś dziwnie na niego patrzą.

Ale ciapciusie niestety nie są w ogóle świadomi tego co robią, jak wyglądają i jacy są. Jest też gatunek „ciapciusi z wyboru” – to tacy, którzy są tego świadomi i wykorzystują to dla własnej korzyści. W rzeczywistości to są egoistyczne, makiawelistyczne spryciule.

      Bywają też ciapciusie kobiety, ale rzadziej. Z kobietami najczęściej jest nieco inaczej, bo większość z nich potrafi zadbać o siebie i o dom. One – są najczęściej wykształcone, niebrzydkie, zadbane i albo wolą być same niż mieć np. ciapciusia w domu lub sadystę, albo mają nierealne wymagania….mooocno nierealne. A tu niestety wyboru już nie ma, „towar” (bez urazy za tą etykietkę) mocno przebrany, no i ten średni wiek, gdzie panowie rozglądają się za „nowszym młodszym modelem” (bez urazy kobietki). Wymagania tych kobiet…no cóż…facet weźmie sobie mniej inteligentną kobietę (byle tylko ładna była), ale kobieta już raczej nie, no chyba, że jest nieznacznie mniej inteligentny albo oczywiście ma duuużo kasy. Bo jak ma kasę to i ciapciuś może być (fuj…), a jak starszy to tym lepiej – większa szansa na szybsze „zejście z tego świata”. No dobra, ale jeśli nie chodzi o kasę to o co?? Wiem, wiem, zaraz panowie bunt podniosą (ci wykorzystani rzecz jasna), że kobiety zawsze chcą kasy. Ano pewno nie zawsze – bo w obecnych czasach to same potrafią zarobić i to często więcej niż panowie. Rzecz chyba w tym, że im bardziej kobiety są wykształcone (a niektóre notorycznie się dokształcają, bo chcą być lepsze albo też chcą komuś coś udowodnić – często sobie samej), im bardziej zamożne tym trudniej im kogoś sensownego znaleźć (abstrahując od szukania sobie „młodego pana do towarzystwa za pieniądze”). Takie kobiety w pewnym momencie mogą nie traktować poważnie i z szacunkiem mężczyzny, który jest od niej słabszy, mniej inteligentny czy mniej zarabiający (ewolucyjnie i wg starych, ale jeszcze wciąż istniejących zasad społecznych – to facet ma zapewnić byt). Ależ zaraz kobiety mi tu bunt podniosą, że to nie prawda….a może po prostu nie jesteście tego świadome?? Może podświadomie coś czynicie wobec mężczyzn, gdy jest taka sytuacja? (nie mówię tu o sytuacji przejściowej). Odpowiedzcie sobie same, różnie bywa. No i kobiety rozpieszczone „księżniczki” – wiecznie niezadowolone, uważają, że inni są po to, aby spełniać ich zachcianki, nosy zadarte do góry, „chodzące ideały” prawie bez spódnic na szczudłach…achy, ochy i fochy….a wymagania – rodem „gwiazdki z nieba”. Taka to się pracą też nie skala, bo tipsy się połamią albo rączki porysują, a ludzi traktuje z poniżeniem i jak służących. Właściwie to też taki ciapciuś – tyle, że dobrze wygląda i ładnie pachnie, ale inteligencją raczej nie grzeszy.

 A jeśli trafi się, a na pewno tacy są:-), fajny gość albo fajna kobietka, którzy są 40 +, bez rodziny, a życie po prostu dało im popalić i mimo to chcieliby sobie życie ułożyć…to co za wybór oni mają?? Mam nadzieję, że kiedyś po prostu znajdą siebie nawzajem :-).  A ciapciusiów zostawmy ich mamusiom, natomiast księżniczki niech sobie gniją w swojej niedostępnej wieży.